Przepraszam że nie pisałam, ale niestety nie miałam dostępu do komputera. Ale już wróciłam i mogę Wam wszystko na spokojnie opisać.
Całe szczęście lot do Barcelony miałam o ok.17.30 więc mogłam się wyspać. ufff. :D Lot trwał 3 godziny , trochę męczący ale ja się przespałam i czas szybko zleciał. Przyleciałam, odrazu marsz do informacji turystycznej, dowiedziałam się o strajku który właśnie trwa -.- przypominam był poniedziałek nie środa. Na spokojnie dojechałam na miejsce, do prywatnej kwatery, mieszkanka w starej kamienicy lecz pięknego w środku. Zjadłam jeszcze TAPAS, hiszpański sandwich z czymkolwiek chcemy. Czas spać bo jutro czeka mnie ciężki dzień zwiedzania - mówie sobie, ale i tak pół godziny kręcenia się w łóżku. Za parę godzin następna część mojego tripu!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz